Informacje o niniejszym serwisie

LEPIEJ PÓŹNO NIŻ WCALE

Niniejsza witryna powinna była pojawić się w sieci przynajmniej 2 lata wcześniej. Niestety, nie chciała się zrobić sama i chyba to stało się pierwszą przyczyną opóźnienia. Najprawdopodobniej jeszcze długo by jej nie było, gdyby nie Janek Kapała, który kiedyś przy okazji wspólnego koncertu nieopatrznie zaoferował mi pomoc w tej sprawie. Ponieważ w przeciwieństwie do innych potencjalnych pomocników, wyznaje on nieobcą mi zasadę: "Nie ma rzeczy niemożliwych", zaufałem mu natychmiast.
Nie wypadało mi więc nic innego jak:
  • szybko przetworzyć część materiałów, które zamierzałem zamieścić na "stronie zespołu", na język zrozumiały dla komputera (ok. pół roku)
  • zrezygnować, przynajmniej na razie, z wielu pomysłów (tu zyskałem chyba ponad rok)
  • grzecznie, a czasem nawet niegrzecznie, czekać na fachową obróbkę moich materiałów (kilka miesięcy, ale w tym czasie szykowałem następne)
  • znaleźć wspólny język, tzn. HTML, do dalszych konkretnych rozmów (też kilka miesięcy).
Wolałbym nie wyobrażać sobie jak by to wszystko wyglądało od strony plastycznej bez pomocy Uli Kapały, która tylko sobie znanymi sposobami spowodowała, że teraz można już to oglądać.

W zamieszczonym repertuarze zespołu Cztery Refy znajduje się pewna ilość utworów napisanych przez naszych Przyjaciół lub Znajomych. Jest też kilku Autorów, Których Nie Mieliśmy Okazji Poznać Osobiście. Gdyby nie zgoda na korzystanie z ich dorobku, nasz repertuar byłby znacznie uboższy, a ja straciłbym kolejną okazję, żeby im za to podziękować.

Przeglądając różne witryny internetowe zauważyłem, że najprostszym i najszybszym sposobem tłumaczenia polskich tekstów na język angielski jest zastąpienie ich uniwersalnym zwrotem "...under construction". Ten patent jednak nie wydawał mi się wystarczająco atrakcyjny. Na szczęście, mogłem liczyć na znaczącą pomoc mojej żony - Krystyny i przyjaciela Andrew Goltza. To im mogę zawdzięczać, że wersja angielska (na razie w uproszczonej postaci) jest już gotowa. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości, m in. dzięki zaproszeniom na różne zagraniczne festiwale i koncerty, mój angielski stanie się wystarczająco płynny, żeby nie nadużywać ich uprzejmości.

Ostatnim ogniwem w omawianym tu łańcuchu ludzi dobrej woli, cierpliwości i odporności psychicznej jest zespół nawiedzonych pasjonatów żeglarstwa, szant i innych pieśni oraz informatyki, ukrywający się pod kryptonimem "szanty.art.pl",
którego regionalnym przedstawicielem na Łódź i szeroko pojmowane okolice jest Marcin Wilk. Jego wielokrotnie manifestowana chęć niesienia pomocy spowodowała, że adres tej "strony" zaczyna się od "www", a nie ...od kodu pocztowego.

Ponieważ kolejne, planowane (przeze mnie) terminy przesuwały się na bliżej nieokreśloną przyszłość, wszyscy zmuszeni byliśmy do pewnych kompromisów, z którymi dziś możecie się zapoznać. W przeciwnym wypadku niniejsza "strona" byłaby nadal domową, w jak najbardziej dosłownym tego słowa znaczeniu.

WSZYSTKIM WYTŁUSZCZONYM BAAA...AAARDZO DZIĘKUJĘ

Jerzy Rogacki


Informacje o niniejszym serwisie